środa, 8 czerwca 2011

neuroleptyki kleją rozerwane styki

Mój cień jest całkowicie podziurawiony, porozrywane kontury rzeczywistości przez które ciezko sie chodzi i ciezko podnosic glowe, skoro slonce przepala mi styki.

Życie w bardzo złym śnie, kiedyś dzień chronił przed potworami spod łóżka i z szafy, kiedyś odsłaniałam żaluzje, żeby pozbyć się rąk spod parapetu i rąk pukających w okno za którym nic nie widać. Dzisiaj wszystko zmienia się w jednolitą masę, która odcina dopływ tlenu do mózgu, zalewa oczy i nos, łapię oddech ale zamiast trzymać się parapetu, trzymam za te rachityczne, powykręcane secesyjnie ręce.

Życie w bardzo dobrym śnie, kiedyś nie sądziłam, że można chcieć tak mocno, czuć wszystko tak mocno, jak wtedy, gdy wszystkie neurony wystawały jak pełne krwi żyły pod skórą, mieć szeroko otwarte oczy bez niebezpiecznie wysokiego stężenia dopaminy. Mniej mnie, miej mnie.

Życie w bardzo złym śnie, sine odciski palców na ramionach i nogach, sine oczy i usta, jeśli pytasz jaki mam kolor to oscyluję wokół rozjechanych na autostradzie kotów i rozdrapanych strupów na kolanach i łokciach.
Kiedyś mówilismy, żeby ktoś nas przykleił do rzeczywistości, dzisiaj nie mogę sobie przypomnieć połowy słów jakie znałam a tym bardziej nie mogę sobie przypomnieć granicy pomiędzy tym, co staje się naprawdę a co w urywanym rozpaczliwymi oddechami śnie. Za chwilę przestanę wierzyć, że to się skończy. Skończ, to się nie skończy samo.

Życie w bardzo dobrym śnie, śnij na Boga, śnij, niech to się nie skończy, niech to się nie skończy, przecież tyle czasu czekaliśmy, przecież tyle czasu szukałam. Są też takie chwile, kiedy nie boję się całego świata.
Proces odbudowywania zdartej aż do mięśni skóry, to się nigdy nie skończy,

tylko śnij, śnij,

na Boga, śpij.

1 komentarz:

  1. trzeba złapać trochę słońca. witaminy to zdrowie.

    OdpowiedzUsuń